Ramię w ramię
Dziś gorący dzień przygotowań, Nastka jest tak podjarana dzisiejszą imprezą, że nie może usiedzieć na żadnej lekcji, przez co i ja nie zaznałam minutki spokoju.
-Natala myślisz, że spodobam mu się w tej sukience?
-Na pewno-odpowiedziałam po raz enty.
-A jak ktoś przyjdzie w takiej samej.-panikowała Anastazja.
-Nie przyjdzie.
-A skąd wiesz?
-Po prostu wiem.
-No niech będzie-każdy myśli, że to już koniec, o co to to nie.-No, a jak on przyjdzie z dziewczyną?-jęczała dalej Nastka.
-Nie przyjdzie-powtarzałam jak robot.
-Na pewno? Skąd wiesz?
-Wiem, bo sam nas zaprosił na imprezę, a chyba nie robiłby tego jak chciałby przyjść z dziewczyną.
-Masz rację- Nastka wreszcie przestała gadać, niestety lekcje też się skończyły, a ja nic nie zapisałam.
-Mati nie pożyczyłbyś mi wszystkich zeszytów i nie podał co było zadane?
-Przecież byłaś na lekcjach
-No tak, ale Nastka przez wszystkie nawijała i nic nie zrobiłam. To jak?
-Ja ci pożyczę-zaoferował się Krystian.
-Mi też są potrzebne-krzyknęła Anastazja.
-O Krystian daj zeszyty Nastce, a ja wezmę od Mateusza
-No okay.-Zabrałyśmy zeszyty i poszłyśmy do domu.
W domu szybko przebrałam się w to szorty i luźną bluzkę. Tak wiem, że to impreza, ale nie zamierzam się stroić i tak nie mam dla kogo. Pokręciłam się chwilę po mieszkaniu, wypiłam herbatę, czekałam na tatę i Czarka, mojego brata. Kiedy w końcu zjawili się w domu, ja wyszłam do parku i tam czekałam na Nastkę.
-Hej Nati sorry, że się spóźniłam.-omiotłam ją spojrzeniem była ubrana zjawiskowo. W zwiewną sukienkę.
-Spoko i tak czekam zaledwie 5 minut. Idziemy?
-Mhm-szłyśmy i gadałyśmy. Kiedy doszłyśmy do szkoły był już spory tłumik, zeszłyśmy do szatni, żeby zostawić torebki i zmienić buty.
-Jak wyglądam?-zapytała Nastka.
-Świetnie.
-Czemu nie założyłaś sukienki?
-Nie lubię chodzić w sukienkach i nie mam się dla kogo stroić.-usłyszałyśmy zbliżające się postacie i ich stłumione głosy.
-Jak myślisz przyszła, znaczy przyszły już-zapytał chyba Krystian.
-Tak na 100 procent. Widziałem jak tu schodziły-to chyba Mateusz.
-Widzisz on na kogoś czeka-spojrzałam na Nastkę jak na idiotkę. Miłość ogłupia.
-Przecież on mówi o tobie.
-Serio?
-No raczej.-konwersację przerwało wejście Krystiana i Mateusza.
-O cześć dziewczyny-ucieszył się Krystian-ładnie wyglądacie.
-Dziękujemy. Wy też całkiem nieźle. Idziemy potańczyć?
-Chętnie.-weszliśmy na zatłoczoną halę, zaczęłam tańczyć z Nastką.
-Mogę prosić do tańca?-Krystian stanął przed nami, więc nie było wiadomo do kogo kierował pytanie.
-Jasne, już was zostawiam.-poszłam usiąść na ławkę.
-Chcesz się napić?
-Jasne.-upiłam łyk z butelki i patrzyłam jak szczęśliwa Nastka wiruje w tańcu z Krystianem.
-Ładnie razem wyglądają.
-Kto?
-No jak to Nastka i Krystian.
-No-powiedział Mateusz.
Powoli ostatnie dźwięki piosenki ucichły.
-Zatańczysz?-Zapytał Krystian, spojrzałam na Nastkę kiwnęła potwierdzająco głową.
-Jasne.-wyszliśmy na parkiet, akurat jak na złość puścili wolną balladę.
-Ładnie wyglądasz.
-Dzięki, ale to niezbyt specjalny strój. Nastka wygląda lepiej.
-To, że założyła sukienkę nie oznacza, że wygląda lepiej.
-Nie musisz mi prawić zbędnych uprzejmych komplementów.
-Nie muszę, ale chcę-spojrzał na mnie tymi swoimi, głębokimi, czekoladowymi oczami i przez chwilę zapomniałam jak się nazywam i gdzie jestem, ale szybko się otrząsnęłam.
-Chyba muszę usiąść, źle się czuję.-Krystian jak prawdziwy dżentelmen odprowadził mnie na ławkę, miałam nadzieję, że tam nie będę siedziała z nim sama, niestety Nastka w najlepsze tańczyła z Karolem, a Mateusz z Julką.
-Muszę do toalety, wybacz.-wcale nie poszłam do toalety, usiadłam w kącie, w szatni. Nie dane było mi odpocząć w samotności, zaraz zjawił się Krystian i usiadł koło mnie.
-Dobrze się czujesz?
-Tak, tylko tam jest strasznie gorąco.
-Masz śliczne oczy-poczułam jak delikatny rumieniec wpełza na moją twarz. Nie chciałam przedłużać tych wyznań, bo moglibyśmy się zagalopować.
-Chodź wrócimy na halę-pociągnęłam go za rękę i ruszyliśmy ramię w ramię.
_______________________________________
Na tym blogu także nastąpił powrót! Nie będę przedłużać, zapraszam do czytania i komentowania <3~Nika
Lojalność wobec przyjaciela vs Miłość
środa, 18 lutego 2015
środa, 28 stycznia 2015
Zawieszam bloga.
Nie będę się rozpisywać, bo wszystko już napisałam na poprzednim blogu. Po prostu nie mam teraz czasu, czekam ze zniecierpliwieniem na ferie i wtedy wszystko nadrobię.~Nika
niedziela, 11 stycznia 2015
Rozdział II
Dzięki, że jesteś
Kolejny dzień i wszystko dzieje się jak na powtórzonym filmie. Mama przychodzi budzi mnie, potem szybko wychodzi do pracy, ja szykuje się do szkoły i od czasu do czasu jest urozmaicenie w formie robienia zakupów. I tak wygląda wspaniały dzień Natalii Zielińskiej. Rozmyślenia przerwał dzwonek w komórce.
-Halo?
-...
-Już czekasz pod blokiem?
-...
-No już się zbieram.
-...
-No to wejdź.
-...
-No już schodzę
-...
-Pa
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i zbiegłam na dół.
-Hej Nastka.
-Hejcia.-ruszyłyśmy powolnym krokiem w stronę szkoły.
-Natala nie chciałabyś jechać ze mną na wakacje?
-Gdzie?
-No wiesz są organizowane różne kolonie, jedna jest do Gdańska, może pojedziemy?
-Byłoby super! A ile to kosztuje?
-Mało, bo większość kosztów pokrywa Unia Europejska.
-Super, muszę zapytać mamę, ale pewnie się zgodzi.-przez całą drogę do szkoły gadałyśmy tylko o wspólnych koloniach. Dzisiaj był mój ulubiony dzień tygodnia, nie było historii, za to mieliśmy dwa polskie. Nie wiem czy wspominałam, ale polski to mój ulubiony przedmiot.
-Nati, dasz spisać matmę-podszedł do nas Krystian.
-Masz.
-Dzięki jesteś kochana.-kiedy odszedł na bezpieczną odległość Nastka zaczęła konspiracyjnym szeptem
-Zazdroszczę ci-szepnęła.
-Czego?
-No nie widzisz, jak on na ciebie patrzy? Tak ci tego zazdroszczę.-Anastazja spojrzała maślanymi oczami na Krystiana. Nie powiem, był przystojny, kształtny nos, ładnie wykrojone usta, łagodne rysy twarzy i te dołeczki gdy się uśmiecha, a wszystko dopełniała ładna sylweta i bujne, brązowe włosy.
-On ci się podoba?-zapytałam trochę zbyt głośno, za co Nastka spiorunowała mnie wzrokiem.
-Ciszej-syknęła-może trochę mi się podoba, ale ja nie mam u niego szans. Nie to co ty.
-Ja mu się nie podobam.
-Tak sobie mów. Dobra koniec tematu, każda ma swoje racje.-Naszą konwersacje przerwał Krystian.
-Dzięki jeszcze raz.
-Nie ma za co.-Krystian przez chwilę stał, oglądając czubki swoich trampek.
-Idziecie na imprezę.-chyba wyłapał nasze pytające spojrzenia, bo dodał-w piątek.
-Aaa, no nie wiem, może się wybierzemy co Nastka?-specjalnie to zrobiłam, chciałam im stworzyć korzystną sytuację, tak zabawiłam się w swatkę.
-No w sumie czemu nie-Krystian ewidentnie się rozpromienił.
-Super, to spotkamy się.-odszedł lekkim krokiem w stronę kumpli.
-Co ty narobiłaś?!-napadła na mnie Anastazja.
-O co ci chodzi? Ułatwiłam wam możliwość pogadania.
-Nie! Ty nic nie rozumiesz! On leci na ciebie, nie na mnie.
-Uspokój się. Skąd to możesz wiedzieć, wróżką jesteś, a może czytasz w myślach?
-Nie-burknęła moja przyjaciółka.
-No właśnie, więc na imprezie mu pokażesz, że jesteś najlepszą dziewczyną w całej szkole.
-Może masz i rację. Ale zaraz ja nie mam się w co ubrać! Nie idę Nati, nie idę.
-Nie panikuj, pójdziemy na zakupy po szkole i coś sobie kupisz, zresztą to jest dopiero jutro.
-Chciałabym mieć twoje opanowanie.
-Ja po prostu zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę, więc się tym nie przejmuje.
-Dzięki, że jesteś.
_______________________________________________________
No i mamy II rozdział. Miłego czytania~Nika
Kolejny dzień i wszystko dzieje się jak na powtórzonym filmie. Mama przychodzi budzi mnie, potem szybko wychodzi do pracy, ja szykuje się do szkoły i od czasu do czasu jest urozmaicenie w formie robienia zakupów. I tak wygląda wspaniały dzień Natalii Zielińskiej. Rozmyślenia przerwał dzwonek w komórce.
-Halo?
-...
-Już czekasz pod blokiem?
-...
-No już się zbieram.
-...
-No to wejdź.
-...
-No już schodzę
-...
-Pa
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i zbiegłam na dół.
-Hej Nastka.
-Hejcia.-ruszyłyśmy powolnym krokiem w stronę szkoły.
-Natala nie chciałabyś jechać ze mną na wakacje?
-Gdzie?
-No wiesz są organizowane różne kolonie, jedna jest do Gdańska, może pojedziemy?
-Byłoby super! A ile to kosztuje?
-Mało, bo większość kosztów pokrywa Unia Europejska.
-Super, muszę zapytać mamę, ale pewnie się zgodzi.-przez całą drogę do szkoły gadałyśmy tylko o wspólnych koloniach. Dzisiaj był mój ulubiony dzień tygodnia, nie było historii, za to mieliśmy dwa polskie. Nie wiem czy wspominałam, ale polski to mój ulubiony przedmiot.
-Nati, dasz spisać matmę-podszedł do nas Krystian.
-Masz.
-Dzięki jesteś kochana.-kiedy odszedł na bezpieczną odległość Nastka zaczęła konspiracyjnym szeptem
-Zazdroszczę ci-szepnęła.
-Czego?
-No nie widzisz, jak on na ciebie patrzy? Tak ci tego zazdroszczę.-Anastazja spojrzała maślanymi oczami na Krystiana. Nie powiem, był przystojny, kształtny nos, ładnie wykrojone usta, łagodne rysy twarzy i te dołeczki gdy się uśmiecha, a wszystko dopełniała ładna sylweta i bujne, brązowe włosy.
-On ci się podoba?-zapytałam trochę zbyt głośno, za co Nastka spiorunowała mnie wzrokiem.
-Ciszej-syknęła-może trochę mi się podoba, ale ja nie mam u niego szans. Nie to co ty.
-Ja mu się nie podobam.
-Tak sobie mów. Dobra koniec tematu, każda ma swoje racje.-Naszą konwersacje przerwał Krystian.
-Dzięki jeszcze raz.
-Nie ma za co.-Krystian przez chwilę stał, oglądając czubki swoich trampek.
-Idziecie na imprezę.-chyba wyłapał nasze pytające spojrzenia, bo dodał-w piątek.
-Aaa, no nie wiem, może się wybierzemy co Nastka?-specjalnie to zrobiłam, chciałam im stworzyć korzystną sytuację, tak zabawiłam się w swatkę.
-No w sumie czemu nie-Krystian ewidentnie się rozpromienił.
-Super, to spotkamy się.-odszedł lekkim krokiem w stronę kumpli.
-Co ty narobiłaś?!-napadła na mnie Anastazja.
-O co ci chodzi? Ułatwiłam wam możliwość pogadania.
-Nie! Ty nic nie rozumiesz! On leci na ciebie, nie na mnie.
-Uspokój się. Skąd to możesz wiedzieć, wróżką jesteś, a może czytasz w myślach?
-Nie-burknęła moja przyjaciółka.
-No właśnie, więc na imprezie mu pokażesz, że jesteś najlepszą dziewczyną w całej szkole.
-Może masz i rację. Ale zaraz ja nie mam się w co ubrać! Nie idę Nati, nie idę.
-Nie panikuj, pójdziemy na zakupy po szkole i coś sobie kupisz, zresztą to jest dopiero jutro.
-Chciałabym mieć twoje opanowanie.
-Ja po prostu zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę, więc się tym nie przejmuje.
-Dzięki, że jesteś.
_______________________________________________________
No i mamy II rozdział. Miłego czytania~Nika
sobota, 3 stycznia 2015
Rozdział I
Znowu się spóźnię.
-Natalciu obudź się-delikatnym głosem przemawiała do mnie mama.-Natalciu wstawaj jest już 7.20 spóźnisz się-nakryłam głowę kołdrą, mówiłam jej, że dziś idę później, po nie mam pierwszej lekcji, ale ona mnie jak zwykle nie słuchała!-Natalko!-usłyszałam wyrzut w głosie mamy.
-Już wstaję! Mówiłam ci wczoraj, że idę później do szkoły, ale ty jak zwykle mnie nie słuchasz!
-Nie krzycz z rana.-powiedziała mama tym swoim spokojnym głosem, który zawsze wyprowadza mnie z równowagi
-Następnym razem nie słuchaj.
-Zawsze cię słucham, nic nie wspominałaś o tym, że idziesz później do szkoły -Taa, zawsze tak mówi jak zapomni (co często jej się zdarza) o jakiejś istotnej inormacjii -mniejsza o to, ja już muszę iść do pracy. Przygotowałam ci śniadanie, na stole masz pieniądze, zrób zakupy po szkole. Pa kochanie-szybkie cmoknięcie w czoło, stukot obcasów i trzaśnięcie drzwiami, codzienność w tym domu. Niechętnie zwlekłam się z łóżka. Kto to widział budzić człowieka po 7, kiedy mogłam pospać spokojnie jeszcze godzinkę. Szybko zarzuciłam jeansy, byle jaką bluzkę i pobiegłam do kuchni. Czekały tam na mnie kanapki i 50 złotych. Przełknęłam szybko jedną przygotowaną kanapkę. No i co ja mam teraz zrobić?! Z rozmyśleń wyrwał mnie skowyt. No tak, psa też nie wyprowadzili.
-Hachiko, do nogi-pies szybko podbiegł, zapięłam mu smycz i wyszłam przed blok.
-No już załatw się-Hachiko zaczął biegać od drzewa do drzewa, a ja usiadłam na schodkach.
-Hej, co tak wcześnie? Też zapomniałaś, że mamy później?-podniosłam głowę i zobaczyłam Nastkę, moją przyjaciółkę.
-Nie, wyprowadzam Hachiko. Może wejdziesz do mnie i tak miałyśmy iść razem do szkoły.
-Chętnie-gwizdnęłam na psa i weszłyśmy do mieszkania.
-Chcesz herbaty?
-Mhm-mruknęła Anastazja. Zagadałyśmy się i nim się obejrzałam było już za dziesięć dziewiąta.
-Matko! Zaraz się spóźnimy, chodź szybko.-Do szkoły mamy na 9 i drogę którą normalnie pokonujemy w 20 minut, przebiegłyśmy w 10 i mimo dobrych chęci spóźniłyśmy się troszkę na historie. Wparowałyśmy do klasy, a tam przywitała nas Żyleta.
-Zielińska! Lewandowska! Co to ma znaczyć?!
-My przepraszamy...
-Nieważne, siadać!-szybko przemknęłyśmy do ławki. Cała klasa wbiła w nas zdumione spojrzenia. Każdy dobrze wie, że na historie lepiej się nie spóźniać. Żyleta, znaczy Pani Ostrowska nie toleruje spóźnień i mnie.
-Zaczynamy lekcję, najpierw dwie osoby odczytają pracę domową.
-Było coś zadane?-Zapytałam z przerażeniem Nastkę.
-Mhm, trzeba było napisać krótko o średniowieczu.
-Kurde zapomniałam.
-Zielińska!-aż się wzdrygnęłam na dźwięk swojego nazwiska.-Nie przeszkadzam ci?!
-Przepraszam.
-No dobrze, no to pracę domową przeczyta numer...-zaraz dostanę zawału-numer 19
-mało nie skoczyłam z radości-Sroka-Mateusz wstał na drżących nogach
-Ja?
-Tak, a jest tu inny Sroka? Czytaj.
-No, ale ja zapomniałem.
-Co?!-syknęła Żyleta.
-Zapomniałem napisać.
-Siadaj! Jedynka.-przez resztę lekcji, słuchaliśmy jacy to jesteśmy niewdzięczni. Po historii każdy odetchnął z ulgą. Reszta lekcji minęła w porządku. Wróciłam do domu wykończona, a jeszcze mam angielski. O nie angielski, zaraz się znowu spóźnię.
__________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział, nowego opowiadania. Zachęcam do czytania i komentowania~Nika
-Natalciu obudź się-delikatnym głosem przemawiała do mnie mama.-Natalciu wstawaj jest już 7.20 spóźnisz się-nakryłam głowę kołdrą, mówiłam jej, że dziś idę później, po nie mam pierwszej lekcji, ale ona mnie jak zwykle nie słuchała!-Natalko!-usłyszałam wyrzut w głosie mamy.
-Już wstaję! Mówiłam ci wczoraj, że idę później do szkoły, ale ty jak zwykle mnie nie słuchasz!
-Nie krzycz z rana.-powiedziała mama tym swoim spokojnym głosem, który zawsze wyprowadza mnie z równowagi
-Następnym razem nie słuchaj.
-Zawsze cię słucham, nic nie wspominałaś o tym, że idziesz później do szkoły -Taa, zawsze tak mówi jak zapomni (co często jej się zdarza) o jakiejś istotnej inormacjii -mniejsza o to, ja już muszę iść do pracy. Przygotowałam ci śniadanie, na stole masz pieniądze, zrób zakupy po szkole. Pa kochanie-szybkie cmoknięcie w czoło, stukot obcasów i trzaśnięcie drzwiami, codzienność w tym domu. Niechętnie zwlekłam się z łóżka. Kto to widział budzić człowieka po 7, kiedy mogłam pospać spokojnie jeszcze godzinkę. Szybko zarzuciłam jeansy, byle jaką bluzkę i pobiegłam do kuchni. Czekały tam na mnie kanapki i 50 złotych. Przełknęłam szybko jedną przygotowaną kanapkę. No i co ja mam teraz zrobić?! Z rozmyśleń wyrwał mnie skowyt. No tak, psa też nie wyprowadzili.
-Hachiko, do nogi-pies szybko podbiegł, zapięłam mu smycz i wyszłam przed blok.
-No już załatw się-Hachiko zaczął biegać od drzewa do drzewa, a ja usiadłam na schodkach.
-Hej, co tak wcześnie? Też zapomniałaś, że mamy później?-podniosłam głowę i zobaczyłam Nastkę, moją przyjaciółkę.
-Nie, wyprowadzam Hachiko. Może wejdziesz do mnie i tak miałyśmy iść razem do szkoły.
-Chętnie-gwizdnęłam na psa i weszłyśmy do mieszkania.
-Chcesz herbaty?
-Mhm-mruknęła Anastazja. Zagadałyśmy się i nim się obejrzałam było już za dziesięć dziewiąta.
-Matko! Zaraz się spóźnimy, chodź szybko.-Do szkoły mamy na 9 i drogę którą normalnie pokonujemy w 20 minut, przebiegłyśmy w 10 i mimo dobrych chęci spóźniłyśmy się troszkę na historie. Wparowałyśmy do klasy, a tam przywitała nas Żyleta.
-Zielińska! Lewandowska! Co to ma znaczyć?!
-My przepraszamy...
-Nieważne, siadać!-szybko przemknęłyśmy do ławki. Cała klasa wbiła w nas zdumione spojrzenia. Każdy dobrze wie, że na historie lepiej się nie spóźniać. Żyleta, znaczy Pani Ostrowska nie toleruje spóźnień i mnie.
-Zaczynamy lekcję, najpierw dwie osoby odczytają pracę domową.
-Było coś zadane?-Zapytałam z przerażeniem Nastkę.
-Mhm, trzeba było napisać krótko o średniowieczu.
-Kurde zapomniałam.
-Zielińska!-aż się wzdrygnęłam na dźwięk swojego nazwiska.-Nie przeszkadzam ci?!
-Przepraszam.
-No dobrze, no to pracę domową przeczyta numer...-zaraz dostanę zawału-numer 19
-mało nie skoczyłam z radości-Sroka-Mateusz wstał na drżących nogach
-Ja?
-Tak, a jest tu inny Sroka? Czytaj.
-No, ale ja zapomniałem.
-Co?!-syknęła Żyleta.
-Zapomniałem napisać.
-Siadaj! Jedynka.-przez resztę lekcji, słuchaliśmy jacy to jesteśmy niewdzięczni. Po historii każdy odetchnął z ulgą. Reszta lekcji minęła w porządku. Wróciłam do domu wykończona, a jeszcze mam angielski. O nie angielski, zaraz się znowu spóźnię.
__________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział, nowego opowiadania. Zachęcam do czytania i komentowania~Nika
Subskrybuj:
Posty (Atom)


