środa, 28 stycznia 2015

Zawieszam bloga.

Nie będę się rozpisywać, bo wszystko już napisałam na poprzednim blogu. Po prostu nie mam teraz czasu, czekam ze zniecierpliwieniem na ferie i wtedy wszystko nadrobię.~Nika

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział II

Dzięki, że jesteś
Kolejny dzień i wszystko dzieje się jak na powtórzonym filmie. Mama przychodzi budzi mnie, potem szybko wychodzi do pracy, ja szykuje się do szkoły i od czasu do czasu jest urozmaicenie w formie robienia zakupów. I tak wygląda wspaniały dzień Natalii Zielińskiej. Rozmyślenia przerwał dzwonek w komórce.
-Halo?
-...
-Już czekasz pod blokiem?
-...
-No już się zbieram.
-...
-No to wejdź.
-...
-No już schodzę
-...
-Pa
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i zbiegłam na dół.
-Hej Nastka.
-Hejcia.-ruszyłyśmy powolnym krokiem w stronę szkoły.
-Natala nie chciałabyś jechać ze mną na wakacje?
-Gdzie?
-No wiesz są organizowane różne kolonie, jedna jest do Gdańska, może pojedziemy?
-Byłoby super! A ile to kosztuje?
-Mało, bo większość kosztów pokrywa Unia Europejska.
-Super, muszę zapytać mamę, ale pewnie się zgodzi.-przez całą drogę do szkoły gadałyśmy tylko o wspólnych koloniach. Dzisiaj był mój ulubiony dzień tygodnia, nie było historii, za to mieliśmy dwa polskie. Nie wiem czy wspominałam, ale polski to mój ulubiony przedmiot.
-Nati, dasz spisać matmę-podszedł do nas Krystian.

-Masz.
-Dzięki jesteś kochana.-kiedy odszedł na bezpieczną odległość Nastka zaczęła konspiracyjnym szeptem
-Zazdroszczę ci-szepnęła.
-Czego?
-No nie widzisz, jak on na ciebie patrzy? Tak ci tego zazdroszczę.-Anastazja spojrzała maślanymi oczami na Krystiana. Nie powiem, był przystojny, kształtny nos, ładnie wykrojone usta, łagodne rysy twarzy i te dołeczki gdy się uśmiecha, a wszystko dopełniała ładna sylweta i bujne, brązowe włosy.
-On ci się podoba?-zapytałam trochę zbyt głośno, za co Nastka spiorunowała mnie wzrokiem.
-Ciszej-syknęła-może trochę mi się podoba, ale ja nie mam u niego szans. Nie to co ty.
-Ja mu się nie podobam.
-Tak sobie mów. Dobra koniec tematu, każda ma swoje racje.-Naszą konwersacje przerwał Krystian.
-Dzięki jeszcze raz.
-Nie ma za co.-Krystian przez chwilę stał, oglądając czubki swoich trampek.
-Idziecie na imprezę.-chyba wyłapał nasze pytające spojrzenia, bo dodał-w piątek.
-Aaa, no nie wiem, może się wybierzemy co Nastka?-specjalnie to zrobiłam, chciałam im stworzyć korzystną sytuację, tak zabawiłam się w swatkę.
-No w sumie czemu nie-Krystian ewidentnie się rozpromienił.
-Super, to spotkamy się.-odszedł lekkim krokiem w stronę kumpli.
-Co ty narobiłaś?!-napadła na mnie Anastazja.
-O co ci chodzi? Ułatwiłam wam możliwość pogadania.
-Nie! Ty nic nie rozumiesz! On leci na ciebie, nie na mnie.
-Uspokój się. Skąd to możesz wiedzieć, wróżką jesteś, a może czytasz w myślach?
-Nie-burknęła moja przyjaciółka.
-No właśnie, więc na imprezie mu pokażesz, że jesteś najlepszą dziewczyną w całej szkole.
-Może masz i rację. Ale zaraz ja nie mam się w co ubrać! Nie idę Nati, nie idę.
-Nie panikuj, pójdziemy na zakupy po szkole i coś sobie kupisz, zresztą to jest dopiero jutro.
-Chciałabym mieć twoje opanowanie.
-Ja po prostu zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę, więc się tym nie przejmuje.
-Dzięki, że jesteś.
 _______________________________________________________
No i mamy II rozdział. Miłego czytania~Nika

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział I

Znowu się spóźnię.
-Natalciu obudź się-delikatnym głosem przemawiała do mnie mama.-Natalciu wstawaj jest już 7.20 spóźnisz się-nakryłam głowę kołdrą, mówiłam jej, że dziś idę później, po nie mam pierwszej lekcji, ale ona mnie jak zwykle nie słuchała!-Natalko!-usłyszałam wyrzut w głosie mamy.
-Już wstaję! Mówiłam ci wczoraj, że idę później do szkoły, ale ty jak zwykle mnie nie słuchasz!
-Nie krzycz z rana.-powiedziała mama tym swoim spokojnym głosem, który zawsze wyprowadza mnie z równowagi
-Następnym razem nie słuchaj.
-Zawsze cię słucham, nic nie wspominałaś o tym, że idziesz później do szkoły -Taa, zawsze tak mówi jak zapomni (co często jej się zdarza) o jakiejś istotnej inormacjii -mniejsza o to, ja już muszę iść do pracy. Przygotowałam ci śniadanie, na stole masz pieniądze, zrób zakupy po szkole. Pa kochanie-szybkie cmoknięcie w czoło, stukot obcasów i trzaśnięcie drzwiami, codzienność w tym domu. Niechętnie zwlekłam się z łóżka. Kto to widział budzić człowieka po 7, kiedy mogłam pospać spokojnie jeszcze godzinkę. Szybko zarzuciłam jeansy, byle jaką bluzkę i pobiegłam do kuchni. Czekały tam na mnie kanapki i 50 złotych. Przełknęłam szybko jedną przygotowaną kanapkę. No i co ja mam teraz zrobić?! Z rozmyśleń wyrwał mnie skowyt. No tak, psa też nie wyprowadzili.
-Hachiko, do nogi-pies szybko podbiegł, zapięłam mu smycz i wyszłam przed blok.
-No już załatw się-Hachiko zaczął biegać od drzewa do drzewa, a ja usiadłam na schodkach.
-Hej, co tak wcześnie? Też zapomniałaś, że mamy później?-podniosłam głowę i zobaczyłam Nastkę, moją przyjaciółkę.
-Nie, wyprowadzam Hachiko. Może wejdziesz do mnie i tak miałyśmy iść razem do szkoły.
-Chętnie-gwizdnęłam na psa i weszłyśmy do mieszkania.
-Chcesz herbaty?
-Mhm-mruknęła Anastazja. Zagadałyśmy się i nim się obejrzałam było już za dziesięć dziewiąta.
-Matko! Zaraz się spóźnimy, chodź szybko.-Do szkoły mamy na 9 i drogę którą normalnie pokonujemy w 20 minut, przebiegłyśmy w 10 i mimo dobrych chęci spóźniłyśmy się troszkę na historie. Wparowałyśmy do klasy, a tam przywitała nas Żyleta.
-Zielińska! Lewandowska! Co to ma znaczyć?!
-My przepraszamy...
-Nieważne, siadać!-szybko przemknęłyśmy do ławki. Cała klasa wbiła w nas zdumione spojrzenia. Każdy dobrze wie, że na historie lepiej się nie spóźniać. Żyleta, znaczy Pani Ostrowska nie toleruje spóźnień i mnie.
-Zaczynamy lekcję, najpierw dwie osoby odczytają pracę domową.
-Było coś zadane?-Zapytałam z przerażeniem Nastkę.
-Mhm, trzeba było napisać krótko o średniowieczu.
-Kurde zapomniałam.
-Zielińska!-aż się wzdrygnęłam na dźwięk swojego nazwiska.-Nie przeszkadzam ci?!
-Przepraszam.
-No dobrze, no to pracę domową przeczyta numer...-zaraz dostanę zawału-numer 19
-mało nie skoczyłam z radości-Sroka-Mateusz wstał na drżących nogach
-Ja?
-Tak, a jest tu inny Sroka? Czytaj.
-No, ale ja zapomniałem.
-Co?!-syknęła Żyleta.
-Zapomniałem napisać.
-Siadaj! Jedynka.-przez resztę lekcji, słuchaliśmy jacy to jesteśmy niewdzięczni. Po historii każdy odetchnął z ulgą. Reszta lekcji minęła w porządku. Wróciłam do domu wykończona, a jeszcze mam angielski. O nie angielski, zaraz się znowu spóźnię.
__________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział, nowego opowiadania. Zachęcam do czytania i komentowania~Nika